TavaniCzytamy etykiety, żebyś nie musiał

Zdrowe życie

Najczęstsze słowo na polskiej półce to "kaps"

Policzyliśmy słowa w nazwach 9 565 suplementów. Wyszło, że półka mówi głównie o pudełku, a forte, complex i plus nie znaczą nic, co dałoby się sprawdzić.

Rozsypane blistry z kapsułkami i tabletkami w różnych kolorach
Fot. Roberto Sorin · Unsplash · Unsplash License (użycie komercyjne dozwolone)

Najczęstsze słowo w nazwach polskich suplementów nie jest nazwą żadnego składnika. To “kaps”. Skrót od kapsułek.

Policzyliśmy słowa w nazwach 9 565 suplementów z polskiej półki i wyszedł z tego portret kategorii, którego nikt nie zamawiał. “Kaps” pojawia się 3 118 razy. Częściej niż nazwa jakiegokolwiek składnika. Dla porównania: “witamina” 995 razy, magnez 417 (plus jeszcze 206 w formie “magnezu”), omega 329, ashwagandha 312, kolagen 282, probiotyk 196.

Cała półka opowiada o pudełku

Poukładaliśmy najczęstsze słowa według tego, o czym w ogóle informują. Wyszły trzy kupki: co jest w środku, w co to zapakowano i coś trzeciego.

Słowo Wystąpień O czym mówi
kaps 3 118 forma
tabl 1 123 forma
witamina 995 zawartość
kapsułki 736 forma
forte 453 ani jedno, ani drugie
magnez 417 zawartość
omega 329 zawartość
ashwagandha 312 zawartość
complex 311 ani jedno, ani drugie
tabletki 297 forma
kolagen 282 zawartość
kapsułek 233 forma
magnezu 206 zawartość
probiotyk 196 zawartość
plus 179 ani jedno, ani drugie
sasz 171 forma

Trochę to zabawne. Branża sprzedaje składniki, a we własnych nazwach gada głównie o opakowaniu. Powód jest nudny: nazwa w sklepie internetowym musi odróżnić wersję w kapsułkach od wersji w saszetkach, bo inaczej klient zamówi nie to, co chciał. Forma wchodzi do nazwy nie z próżności, tylko z magazynu.

Nikt nie wie, kiedy produkt staje się forte

Zostaje trzecia kupka i ona jest najciekawsza. “Forte” pojawia się 453 razy, czyli w okolicach co dwudziestego produktu. “Complex” 311 razy. “Plus” 179 razy.

Żadne z tych trzech słów nie ma definicji. Nie ma progu miligramów, po przekroczeniu którego produkt staje się “forte”. Nie ma liczby składników, od której wolno napisać “complex”. “Plus” nie jest plusem względem niczego, bo wersja bez plusa zwykle nie istnieje.

To nie jest zarzut. Tak nazywa się rzeczy wszędzie, gdzie w dwóch słowach trzeba zasugerować, że ta wersja jest mocniejsza od tej obok. Producent lakieru do drewna robi dokładnie to samo. Dobrze tylko wiedzieć, w co się gra: to słowa z rodziny przymiotników, nie z rodziny liczb.

Czasem jednak nie kłamią

Tu jest niespodzianka, bo raczej nie kłamią. “Forte” i “complex” dość często chodzą w parze z wyższą dawką albo bogatszym składem. Producent, który wydał pieniądze na mocniejszą wersję, chce to jakoś powiedzieć, a te słowa leżą pod ręką.

Tylko że to zwyczaj, nie definicja. Dwa produkty z “forte” w nazwie nie muszą mieć zbliżonej dawki. Żaden z nich nie musi nawet mieć wyższej dawki niż podstawowa wersja tej samej marki. Sprawdzić da się w jednym miejscu: tabela składu na opakowaniu, kolumna z miligramami, wiersz z porcją dzienną.

Trzydzieści sekund, które to rozstrzygają

Stawka nie jest symboliczna. Mediana ceny w tej kategorii to 36 zł, ale w wąskich kategoriach rozstrzał robi się absurdalny: w kolagenie najdroższy produkt jest jedenaście razy droższy od najtańszego, w magnezie dziewięć razy. Przy takiej rozpiętości nazwa jest najgorszą dostępną wskazówką. I pierwszą, na którą patrzymy.

Wersja do użycia w sklepie jest krótka. Stoisz przed dwoma opakowaniami, jedno ma w nazwie “forte”. Obróć oba i porównaj jedną liczbę: ile miligramów tego, o co ci chodzi, wchodzi w porcję dzienną. Jeśli “forte” faktycznie coś znaczy, zobaczysz to od razu. Jeśli nie zobaczysz, właśnie dowiedziałeś się czegoś o tej marce, i to za darmo.

Cała kategoria obiecuje moc, komplet i coś ekstra. A jedyne słowo, które na tej półce zawsze mówi prawdę, to skrót, którego nikt nie wypowiada na głos. “Kaps”. Brzmi jak przezwisko kolegi z podstawówki, a jest najuczciwszym napisem w całej drogerii.

Tekst informacyjny. W sprawach zdrowia rozmawiaj z lekarzem lub farmaceutą.